Pewna prawniczka , która lubiła wyjechać do Dubaju zwyzywała mnie. Weź tu się broń przed kobietą. No ale, że nie daje sobie dmuchać w kaszę, podjąłem obronę dóbr osobistych. Ta oczywiście zeznała, że to ja ją napadłem. Policja wierzy prawniczce, bo co ma zrobić, skoro ona straszy ich paragrafami. Śledztwo jest w toku