• Autor
    Wpisy
  • #3909
    Marek Maredzki
    Uczestnik

    Przypomniałaś mi o sobie. Ja opiszę sytuację w internecie. Oczywiście zmienię pewne szczegóły. Po co ktoś ma wiedzieć, że to Ty wysoka. Otóż jak to było? Jechał ojciec polityk jedynie słusznej partii do Warszawy pogratulować wodzowi wygranej w wyborach. Wiadomo, trzeba przylizać tu i tam. Jechałem i ja na uczelnie. Wypadło mi 50 zł z portfela gdy dawałem biler konduktorowi. Widział to polityk radomski. Nie powiedział nic, dawał znaki osobie, która siedziała obok, że się podzielą. Ja nie wiedziałem o co chodzi, ale znaki zauważyłem. Dopiero konduktor, który wracał podniósł 50 zł i mi wręczył. Byłem w szoku, że zwykły konduktor, obcy, nie za bogaty uczciwy, a ten polityk z Radomia cwaniak. I to jeszcze mieszka nie daleko. No istny cwaniak. Ma ładną dość córkę. Niezbyt ogarniętą z tego co się dowiedziałem, ale ładną. Chyba jej opowiedział co zaszło w pociągu, gdyż ona prawdopodobnie mnie o coś oksarża. Kiedyś gdy ją zagadałem, zaczęła krzyczeć w niebogłosy i wyzywać mnie. Innym razem nad zalewem na Borkach w towarzystwie kolegów zaczęła do mnie krzyczeć. Nasyłała ich na mnie, by mnie bili. Chyba myślała, że się wystraszę. Zszedłem z roweru i zapytałem czy ona i jej koledzy mają jakiś problem. Oni pokiwali głowami ze strachu, że nie, ona jedynie była tam odważna, ale gdy zobaczyła, że jej koledzy są wydygani, to i ona zmieniła ton. Jeszcze jeździłem wokół zalewu, gdy zauważyłem, że sama udaje się do domu. Dobrze jej koledzy zrobili, że ją olali. Nie wiadomo czemu ta osoba próbuje się o coś na mnie zemścić. Takie są rodziny radomskich urzędników (na szczęście nie wszystkich, większość uczciwa, ale jak widzimy mamy też cwaniaków). Na pewno ta rodzinka nie jest powiązana z PiSem 😀

  • Musisz się zalogować, żeby odpowiedzieć w tym temacie.
Przejdź do paska narzędzi