- This topic is empty.
-
AutorWpisy
-
20 lipca 2023 dnia 10:56 #6062
admin
KeymasterList od naszego czytelnika :
Dnia 11 lipca 2023 zostałem zatrzymany przez panią Bulwkiewicz (nazwisko zmienione) w celu przeprowadzenia ze mną kontroli drogowej
Miałem niezapięte pasy
Gdy zaczynałem jazdę rok temu zapinałem pasy, z czasem podczas dostaw zrezygnowałem z zapinania pasów, gdyż często zapinanie pasów stało się dość uciążliwe
Podczas kontroli powołałem się na artykuł internetowy w Gazecie Wyborczej na temat kurierów InPost. W tym artykule pamiętam, że było napisane, że kierowcy InPost nie zapinają pasów, przekraczają prędkość i nie są za to karani przez policję, gdyż są w pracy i panuje niepisane przyzwolenie na łamanie przepisów prawa drogowego przez kierowców. Uznałem więc, że to norma społeczna, którą potwierdza poważny dziennik. W dzisiejszych czasach norma społeczna powoli staje się ważniejsza niż przepis, ale tak dzieje się na zachodzie. Przedstawiłem swoje stanowisko Pani Bulwkiewicz i liczyłem na budującą dyskusję, jednak spotkałem się z przemocą oraz agresją ze strony Pani policjantki. Gdyby zostali złapani prywatnie, otrzymaliby mandatPani Bulwkiewicz podczas interwencji Pana Pawła Siwuchy stwierdziła, że mogło się skończyć na pouczeniu, ale rzekomo ja byłem nieuprzejmy i stwierdziłem, że mam prawo nie zapinać pasów.
Otóż Pani Bulwkiewicz myli się lub celowo manipuluje (co podczas interwencji ukazywałem i zapewne jest to na kamerze). Ja Pani Bulwkiewicz przedstawiłem swoje stanowisko, za co Pani policjantka NATYCHMIAST postanowiła nałożyć na mnie karę 100 zł mandatu oraz 5 punktów karnych
Nie było to w ogóle konieczne. Po interwencji szukałem rzeczonego artykułu i nie znalazłem, więc nie mogę go przedstawić przed sądem, przez co moja pozycja słabnie
Dlatego też postanowiłem znów powrócić do nawyku zapinania pasów. Stąd uważam, że zachowanie Pani Bulwkiewicz było toksyczne i celowe
W mojej ocenie Pani Bulwkiewicz mści się na mnie na polecenie swojej koleżanki ze służby, która podczas interwencji była kierowcą. Nie pozwoliła mi zanotować swojego nazwiska, dlatego będę ją dalej określał jako „kierowca” lub „kierowca radiowozu”
Podczas rozmowy z Panem Siwuchą, Pan stwierdził, że mogło skończyć się na pouczeniu. Problem w tym, że się nie skończyło. Nie dość, że stwierdzenie to było toksyczne – Pan Siwucha chciał bym poczuł się źle (udało mu się to poniekąd, bo jako osoba chora czuje się źle nadal, ale nie pozwolę, by osoby toksyczne zawładnęły moim życiem). Pan Siwucha stwierdził, że byłem nieuprzejmy wobec Pani Bulwkiewicz i kategorycznie rzekomo stwierdziłem, że mam prawo jeździć bez pasów i już. Otóż nie.
Przedstawiłem Pani Bulwkiewicz moje stanowisko, które oczywiście podlegało dyskusji, ale Pani Bulwkiewicz na mnie naskoczyła. Jak pisałem w mojej ocenie na prośbę kierowcy radiowozu.
Przybliżmy teraz postać kierowcy radiowozu – blondynki policjantki i dlaczego uważam, że Pani Bulwkiewicz tak pokierowała rozmową ze mną, żeby mnie poniżyć wręczając mi mandat.
Kierowca radiowozu jest prawdopodobnie córką prawnika z platrofmy obywatelskiej. Spotkałem tego Pana gdy jechałem pociągiem do Warszawy. Wypadło mi 50 zł, a ten Pan to widział, zamiast mnie o tym poinformować, dawał znaki innemu pasażerowi (prawdopodobnie by mnie nie poinformował o wypadniętym banknocie), który jechał z nami i widział. Chyba liczyli na to, że się nie zorientuje. Sprawę rozwikłał konduktor, który wchodząc do przedziału zapytał o bilety i o to, czyje jest 50 zł które podniósł. Sytuację opisałem w internecie oraz w innych mediach, prawdopodobnie mogło to być powodem wykluczenia tego Pana z kręgu platformy lub tylko sfery publicznej
Brat Pani policjantki kierowcy konfrontował się ze mną w klubie Orange. Oczywiście ze spokojem obserwowałem jego wybryki, nie dałem się sprowokować
Dawno temu, również próbowałem poderwać Panią policjantkę, powiedziałem do niej „cześć” na osiedlu Zamłynie, gdy szła ze swoją koleżanką ulicą, która również jest policjantką. Ta jednak zaczęła krzyczeć, co było dla mnie niezrozumiałe. Zapytała również, czy zamierzam ją zgwałcić. Całe zdarzenia miało charakter naskoczenia na mnie, podobnie jak zachowała się Pani Bulwkiewicz w mojej ocenie inspirowana poleceniami czy prośbami koleżanki, by mnie sponiewierać psychicznie
Dlatego uważam, że próba przedstawienia mi mandatu miała za zadanie mnie upokorzyć, pokazać kto „tu rządzi”. Nie zgadzam się na takie traktowanie. Jak napisałem wcześniej, od 11 czerwca zapinam pasy bezpieczeństwa dla świętego spokoju. Chętnie przekażę 100 zł na wskazany cel społeczny, uważam jednak, że 5 punktów karnych jest nie w porządku i prosiłbym i nie przyznawanie mi tych punktów
Nie miałem zapiętych pasów, gdyż żyłem w przeświadczeniu, że w pracy nie muszę zapinać pasów. Gdybym chciał uniknąć kary zapiąłbym pasy zanim dojechałem do radiowozu na rondzie na Niedziałkowskiego/Limanowskiego lub zapiąłbym je zanim dojechał do mnie radiowóz lub zapiąłbym je po zjechaniu w zatoczkę w okolicach rynku
Pani Bulwkiewicz w mojej ocenie zamiast dyskusji z obywatelem wybrała drogę przemocy oraz karania i to w atmosferze poniżenia mężczyzny przez kobietę w ich tylko znanym celu
Dodam, że w mojej ocenie Pan Siwucha „puścił oczko” do Pani Bulwkiewicz jakby chciał jej tym samym powiedzieć „Nie martw się, ja go załatwię tak, że jeszcze podziękuje za ten mandat”. Ilość manipulacji w słowach Pana Siwuchy pokazuje w jakiej atmosferze wystawiany miał być ten mandat
Jak już wcześniej wspomniałem, Pan Siwucha stwierdził, że to moja wina, że dostałem mandat, bo przecież Pani Bulwkiewicz chciała mnie pouczyć. Jak mogła mnie pouczyć, skoro nie wiedziała jaki jest powód niezapinanie przeze mnie pasów. Po przedstawieniu mojego stanowiska mogła mnie pouczyć, że nie mam racji, że powinienem zapinać pas, a zamiast tego otrzymałem z marszu próbę wciśnięcia mi mandatu w atmosferze upokorzenia i agresywnego tonu Pani Bulwkiewicz
Sytuacja nie ma żadnego związku z seksizmem z mojej strony. Kiedyś przyjąłem mandat od policjantki kobiety za przejście nie na pasach na ulicy Traugutta z kebaba do Żabki i nie miałem z tym problemów. Oczywiście negocjowałem z Panią policjantką, ale pozostała nieugięta, jednak tamta Pani była kulturalna, wykazała się inteligencją, aż miło było ten mandat zapłacić. W tym przypadku zapłata mandatu lub samo jego przyjęcie oznaczało przyzwolenie na poniżenie. Funkcjonariusz publiczny nie powinien wykorzystywać władzy w celu upokorzenia kogokolwiek
Otrzymałem również dwa mandaty za parkowanie bez ważnego biletu, jeden miejski drugi na dworcu, zapłaciłem tego samego dnia. Autentycznie nie dało się tego mandatu przyjąć bez ukazania uległości, która wykraczała poza stosunek władzy i obywatela
Jeśli to co piszę, wyłącznie mi się wydawało, czyli moje przeświadczenie o tym, że jako kierowca rozwożący jedzenie mam prawo nie zapinać pasów, ta Pani mogła mnie pouczyć, a nie walczyć z moimi urojeniami mandatem. Od walki z urojeniami jest lekarz prowadzący (jestem osobą chorą). Pani Bulwkiewicz mogła skierować sprawę do lekarza, by ten na spokojnie wytłumaczył mi, że przeświadczenie o tym, że mogę nie zapinać pasów jest tylko moim urojeniem. W momencie, gdy Pani Bulwkiewicz naskoczyła na mnie emocjonalnie, próbowała zdominować, zburzyła moje poczucie bezpieczeństwa, które spotęgowało się gdy zobaczyłem kierowcę radiowozuDodatkowo po tej skardze do komendy, policja postanowiła wylegitymować osoby na Zamłyniu przy sklepie. Policja usiłowała tym razem wcisnąć mandat za usiłowanie spożycia alkoholu. Kolejny absurd. Osoby legitymowane nie miały przy sobie butelek z alkoholem nawet zamkniętych, a policja usiłowała i wcisnąć mandat, bo jak w filmie „Raport mniejszości” przewidywali, że mieli zamiar pić piwo pod sklepem
Ilość manipulacji tej grupy zawodowej zaczyna mnie bulwersować
-
AutorWpisy
- Musisz się zalogować, żeby odpowiedzieć w tym temacie.