• Autor
    Wpisy
  • #3874
    admin
    Uczestnik

    Pracowałem na budowie u Zbynia. Zbyniu to był równy gość. Flaszkę opitalał równo. Trudno było znaleźć na niego zawodnika. Wiedział z kim wypić i jaką flaszkę postawić. Jednym słowem fachowiec. Zawarł umowę na budowę drogi. Na papierze najlepsze materiały, na budowie najgorsze ze złomowiska dla budowlańców. Nie ma to jak wałek. No i ten Zbyniu zawarł umowy z inną firmą. Na tak zwany łańcuszek. On zatrudniał na czarno, firma giełdowa miała wszystko czyściutko w papierach, zlecała podwykonawcom robotę. Podwykonawcy zatrudniali innych podwykonawców i to tak kilka razy, aż jeden z podwykonawców w tym łańcuszku zatrudniał Zbynia. Zbyniu fachowiec jakich mało dogadał szczegóły z firmą nad nim i nie zapłacił pracownikom za wykonaną pracę. Pracownicy uważali, że lepiej siedzieć w więzieniu bo mają jedzenie i dach nad głową niż pracować u Zbynia. Taki fachowiec był Zbyniu. Nasz bohater pracownik, który nie dostał wynagrodzenia poszedł do sądu i nie miał skąd ściągnąć, bo jedna z firm w łańcuszku upadła i nie ma na wypłaty wynagrodzeń. Firma giełdowa jest czysta, gdyż wypłaciła pieniądze i nie odpowiada za to, że jedna z firm w łańcuszku upadła
    Tak działa mafia na budowie
    Podobne szwindle mają miejsce w deweloperce tam gdzie ludzie płacą za mieszkanie a go nie dostają, bo kupili dziurę w ziemi

  • Musisz się zalogować, żeby odpowiedzieć w tym temacie.
Przejdź do paska narzędzi