Wchodzę do klubu, kupuję drinka, jeden drugi trzeci. Rozmawiam z dziewczynami, nic się nie klei. Kupuje kolejnego dwa drinki. Najdroższe. Podchodzą dwie dziewczyny. Czy one lecą na pieniądze? A może są umówione z właścicielem klubu i wiedzą, kiedy wejść do akcji. Rozmawiamy, one śmieją się z moich nieśmiesznych żartów. Po pół godzinnej rozmowie wychodzimy do hotelu. Nic nie ustalamy, dopiero po wykonaniu zadania dziewczyny nieśmiało pytają o jakieś drobne, bo mają chorego brata… Daje im 200 zł do podziału i wychodzę na papierosa