Pracowałem tam. Nigdy więcej. Za żadne skarby
Niby nie wolno łamać prawa… Niby w firmie gdy pracujesz na umowę o pracę nie popełniasz przestępstwa, gdy wykonujesz polecenia. A jednak…
Siedzisz na krzesełku i gorąco Ci się robi na myśl, że przełożony nakazał Ci obchodzić przepisy związane z własnością intelektualną… Musisz stworzyć dzieło zależne albo stracisz pracę. Bo w końcu konkurencja też takie ma. Dostałeś od szefa tą ich maszynkę… Widzisz jak działa. Na tej podstawie masz stworzyć coś podobnego, a jednak na tyle innego, by prokurator nie zamknął Ciebie, kierownika oraz właściciela
Jasny gwint
Wiesz, że to nie będzie łatwy kwartał… Jeśli coś pójdzie nie tak, prokuratura może odebrać Ci wszystko na co pracowałeś. Nie wiadomo nawet ile. Możesz odejść z pracy i żywić się wyłącznie owocami runa leśnego, ale czy na pewno o to walczyłeś z komuną?
Czy to było celem Twojej nauki na studiach?
Czy na prawdę chcesz to wszystko zaprzepaścić, tylko dlatego, że trafiłeś do firmy, która nie jest w stanie zapewnić Ci godziwego rozwoju intelektualnego oraz adekwatnej do wykonywanej pracy płacy?
Chyba czas na zmiany. Czas uciekać z tego miejsca. Czujesz, że musisz się wyrwać, bo tak czy inaczej będziesz zmuszony łamać prawo. Pytanie tylko z którym policjantem się podzielisz
Czy tam jest inaczej?
Czy to już czas by uciekać?